Robiłam dziś porządki w zdjęciach z ostatnich kilku miesięcy. Zarówno służbowych, jak i prywatnych.
Zakładając tezę, że normalny człowiek ma najwięcej zdjęć swoich, rodziny i przyjaciół, to ja moją rodzinę mam na parkietach siatkarskich i wokół nich 😀

Czasami mam nawet wrażenie, że siatkarzy/siatkarki widuję częściej od moich znajomych. W sezonie ligowym widzę ich średnio raz na tydzień.  A kadrę dziewczyn w ciągu ostatniego czasu widziałam tak często, że aż się śmieję, że po butach je poznaję.

No, ale nie o tym miał być wpis, choć siatkarki i siatkarze gdzieś tam się przewijają i w sumie gdyby nie oni to nie mieli byśmy „rodziny”.
Chciałam napisać o naszej kochanej loży szyderców (dla niewtajemniczonych – wszystkich ludziach z prasówki).

Jest to bardzo ciekawy twór.
Z jednej strony jesteśmy swoimi rywalami. W końcu każdy z nas robi zdjęcia lub pisze dla konkurencyjnych redakcji. Więc w teorii powinniśmy być dla siebie wrogami numer jeden. Jednak czy wyobrażacie sobie spędzić np. cały turniej mistrzowski (co najmniej tydzień, po nawet 10h dziennie) warcząc na siebie?! Trybuna prasowa jest na tyle ciasnym miejscem, że nie da się wyłączyć z relacji społecznych.
W wielu środowiskach obserwuje się sytuacje, że ludzie w trakcie pracy są wrogami, a dopiero po pracy kolegami. U nas działa to trochę inaczej. Nawet w pracy sobie pomagamy. Idealnym przykładem są zagrody foto na dekoracjach siatkarskich. W większości fotografowie starają się nie włazić innym przed obiektyw (tutaj mała szpilka dla niekumatych). Często nawet można zaobserwować jak „układamy” się tak aby każdy miał dobre…no ok, poprawne miejsce do pracy.
Mam znajomych w wielu redakcjach i nie raz pomagaliśmy sobie nawzajem. A to ktoś zapomniał baterii i trzeba było poruszyć całą Warszawę, a to zwiedzałam sklepy foto w poszukiwaniu ładowarki. Ktoś zapomniał karty pamięci, a ja mam zapas, ok bierz, tylko nie popsuj 😛

Oczywiście jak w każdej grupie tworzą się podgrupy. Nie da się lubić wszystkich. Jednak wydaje mi się, że z większością siatkarskiej prasówki mamy poprawne relacje. Media siatkarskie jest to na tyle mała grupa, że wszyscy, choćby z widzenia, się znamy. Gdziekolwiek w Polsce na mecz się pojedzie, miło jest spotkać znajome twarze 🙂

Niestety są też jednostki niereformowalne. Ja staram się grzecznie mówić wszystkim „cześć” i być miła. Choć jak enty raz nie słyszę odpowiedzi to sorry, ale nie szukaj potem we mnie koleżanki i nie mów, że jestem niesympatyczna lub że mamy jakieś hermetyczne grupki.

 

Z częścią z ludzi z prasówki to mogłabym i konie kraść albo pić modżajto całą noc 😛
Dzięki wariaty, że jesteście 😀