W ostatni weekend miałam idealne potwierdzenie stwierdzenia, że człowiek szybko przyzwyczaja się do pewnych standardów.

Zrobiliśmy medialną wycieczkę do czeskiej Ostrawy na Final 4 World Grand Prix II dywizji.
Mecze były rozgrywane w RT Torax Arenie, dokładniej jest to lodowisko, gdzie na lodzie położyli parkiet. Hala jak hala, choć przydała by się klimatyzacja, bo nie dość, że było gorąco to jeszcze lód parował i była wilgoć jak w Tajlandii.

Dlaczego „czeski film”?

Jestem przyzwyczajona, że wchodząc wejściem dla mediów siedzą ludzie, którzy wydają akredytacje i sprawdzają coś Ty za jeden. Tutaj pan ochroniarz był bardzo zdziwiony, że nie mamy plakietek. Po ustaleniu, że jesteśmy z Polski i chcemy akredytacje coś pogadał z równie zdziwioną panią w recepcji i po 5 minutach przyszła jakaś dziewczyna, która zaprowadziła nas na piętro i bez ani jednego pytania kim w ogóle jesteśmy dała nam plakietki.

Biuro prasowe – no niby było – zawierało kilka stolików i krzeseł, baner WGP, kilka długopisów i notesów z MŚ juniorów oraz aneks kuchenny. Nie było ani jednej butelki wody, nie mówię już o czymkolwiek do jedzenia. Za to to wszystko było w sali obok, gdzie wejście miały wszystkie plakietki poza mediami.

Miejsca dla mediów – początkowo jeden organizator wysłał nas na miejsca dla VIP-ów, przez co ze sprzętem w ręku (który nie jest lekki, jak ktoś wątpi to zapraszam do ponoszenia po schodach mojej walizki foto :D) miałyśmy rozgrzewkę w postaci chodzenia po schodach w górę i w dół. Sama prasówka nie najgorsza, choć stolik zorganizował nam dopiero oficjel z FIVB.

Internet, czyli nasze podstawowe narzędzie pracy, to była istna komedia. Przez szaleńczą prędkość WiFi nie chciało się wysłać nawet jedno zdjęcie. Udało nam się znaleźć pod ławkami bezpański przewód LAN i same sobie podłączyłyśmy go do routera – wtedy coś dało się wysłać.

Na dekorację byłam już przygotowana po opowieściach znajomych, którzy byli na MŚ juniorów. Nikt nas nie pilnował, nie dostaliśmy nawet swojej „zagrody”. Gdyby nie to, że już kilka dekoracji przeżyliśmy to byśmy łazili wszędzie gdzie nam się podoba i chyba nikt by nas nie zatrzymał.

Dla porównania prasówka w Polsce.
Na wejściu musisz się wyspowiadać kim jesteś zanim cię wpuszczą dalej. Miejsca dla mediów są  opisane, wszyscy ochroniarze dokładnie wiedzą gdzie mają nas kierować.  W biurze prasowym, jak i na miejscach w hali znajdzie się i sprawne WiFi i przewody LAN. Do tego wszystkiego organizatorzy dadzą coś do picia i jedzenia, abyśmy nie padli z głodu 🙂  W czasie dekoracji ochroniarze oraz Piotrek wszystkim sterują aby każdy miał zdjęcia, które potrzebuje

Tutaj należą się podziękowania dla organizatorów meczów w Polsce, że dbają abyśmy mieli komfort pracy.

A warunki w Ostrawie dobrze podsumował kolega – w każdej hali na naszej lidze jest lepsza organizacja.