Zastanawiałam się o czym zrobić pierwszy wpis. Sprzęt, technika, parametry, etc, to wszystko już napisali mądrzejsi ode mnie, a ja chciałam przedstawić pracę fotoreportera sportowego, a nie mądrzyć się o jakiś technicznych sprawach.  Pomysł powstał przy przeglądaniu zdjęć z sobotniego i niedzielnego meczu siatkarek w kwalifikacjach do MŚ2018.

Sport to taka wredne coś, że ktoś wygrywa, ale zawsze ktoś musi przegrać. Na boisku, stadionie, bieżni….zawodnicy po wygranej lub przegranej są pełni emocji, które często pokazują w bardzo ekspresyjny sposób. My jesteśmy od tego aby dokumentować  wydarzenia takie jakimi są, tego oczekują nasi odbiorcy. Po ostatnim gwizdku, przekroczeniu mety, decydującej akcji powstaje względnie znacznie więcej zdjęć niż w trakcie zawodów. I w tym momencie fotograf nie powinien dać się ponieść emocjom tylko skupić się na swojej robocie.
Pamiętajmy, że fotograf to też człowiek i ma swoje sympatie klubowe, gdzieś tam w środku kibicuje reprezentacji swojego kraju. Jednak w trakcie pracy te wszystkie emocje trzeba wsadzić „w kieszeń”.

Jak większość z Was pewnie wie, moją pierwszą dyscypliną jest siatkówka –  20 kilka lat temu tak wyszło i mi zostało. Pracowałam przy MŚ siatkarzy w Polsce. Muszę przyznać, że na meczu finałowym wyłączyłam się z otoczenia i po ostatniej akcji kompletnie nie dotarło do mnie co nasi zrobili, tylko stałam i łapałam najlepsze ujęcia radości. Dzięki temu mam to co chciałam mieć. Tak na prawdę  zrozumiałam co tam się stało dopiero jak po dekoracji odłożyłam aparat i zobaczyłam prasową, która w części aż płakała z radości.

Po drugiej stronie jest moment kiedy „Twoja” drużyna przegrywa coś ważnego. I tutaj zawsze mam wewnętrzny problem – z jednej strony takie zdjęcia też są ważne, ale ja osobiście nie lubię ich oglądać.  Jeszcze większy problem się robi jak lubisz tych zawodników.
Na początku wspomniałam o kwalifikacjach dziewczyn do MŚ. Właśnie w sobotę i w niedzielę po meczach nie było radości. Wręcz przeciwnie. Wiecie jak trudno było mi przekonać samą siebie żeby zrobić zdjęcia bezsilności, smutku, czy łez ?! A potem jeszcze wybrać te, które pójdą do publikacji.

Wniosek? Jak znajoma powiedziała „Fotograf też człowiek. Ma serce.” Ale serce trzeba zamknąć w klatce i robić swoje. Cieszyć się czy płakać będziemy po wysłaniu zdjęć, przy przysłowiowym piwie.

P.S. Kiedyś napisałam tekst pt. „Dziennikarz to nie kibic”. I chyba on też by pasował do powyższego. Po ostatnim gwizdku kibic się cieszy a fotograf pracuje.